WHAT’S IN MY BEACH BAG

Nawet jeśli do urlopu jeszcze daleko, albo planujesz go spędzić w innej lokalizacja niż plaża, wypad nad wodę w słoneczny weekend to zawsze dobre rozwiązanie. Osobiście szukam ustronnych miejsc, unikam ścisku i hałasu. Spontaniczne wyjazdy nad morze lub jezioro, często wiążą się z ekspresowym pakowaniem, bo przecież chcemy użyć jak najwięcej. Co spakować do swojego plażowego ekwipunku, aby być przygotowanym na prawdziwy wypoczynek?

  1. Kosze wiklinowe i torby plażowe, królują w sklepach od kilku sezonów. Są pojemne i często bardzo lekkie, co jest bardzo ważne.
  2.  Pled lub koc, jest znacznie większy niż ręcznik i tworzy podkładkę, dzięki czemu do wilgotnego ręcznika nie przyczepia się piasek. Kiedy planujesz spędzić cały dzień na plaży, wieczorem sprawdzi się jako okrycie, gdy będzie chłodniej.
  3. Lemoniada, owoce i przekąski. Lemoniadę przygotowuję w szklanych butelkach, ponieważ plastikowe nagrzewają się zdecydowanie szybciej. Orzeźwiające owoce świetnie sprawdzą się w nawet największy upał. W koszu łasucha nie może oczywiście zabraknąć słodkich przekąsek. Zawsze wybieram te kruche, wtedy unikam problemu z roztopioną czekoladą.
  4. Kapelusz i okulary. Nie wyobrażam sobie, że spędzam czas na plaży bez okrycia głowy. Kapelusz- ochrona głowy i włosów, okulary- ochrona moich wrażliwych oczu.
  5. Skoro jesteśmy przy ochronie, nie możemy zapominać o kosmetykach. Zdecydowanie wyróżniam się od moich znajomych, które na plaże biorą ze sobą pół łazienki. Krem z filtrem, balsam po opalaniu, ochronna pomadka do ust i mgiełka do ciała o orzeźwiającym zapachu, to wszystko czego mi potrzeba. 
  6.  Ciekawa książka, bo przecież w tygodniu nie mam na nią czasu. 
  7. Aparat, przecież musimy uwiecznić wspaniałe i beztroskie chwile, do których będziemy wracać wspomnieniami za każdym razem, gdy zobaczymy zdjęcia.
  8. Nienaganna stylizacja. Zwiewna sukienka w połączeniu z klapkami lub jeansowe szorty z bawełnianą koszulą. No chyba, że przyjeżdżasz z daleka, wtedy również warto mieć ze sobą coś cieplejszego.
  9. Świetne towarzystwo, wesoły kompan, który sprawi, że chwile spędzone wspólnie będą jeszcze śmieszniejsze i niezapomniane
  10.  Dory humor i uśmiech. Widzieliście kiedyś smutnych plażowiczów? 😉

DOMOWE BURGERY

Ostatnio burgery cieszą się ogromną popularnością. Od tych klasycznych do wymyślnych typu fit, czy vege. Moje zaliczają się do tych klasycznych, ale w wersji nieco fit. Przepis jest bardzo prosty i szybki. Sprawdza się na szybką kolację w gronie najbliższych lub przyjaciół.

Składniki:

do sosów:

  • jogurt naturalny
  • czosnek
  • musztarda
  • chrzan
  • koperek
  • zioła i przyprawy

do burgerów:

  • pierś z kurczaka/ wołowina
  • awokado
  • cukinia
  • pomidory
  • ogórek zielony
  • sałata
  • czerwona cebula
  • pieczywo

Wykonanie:

Wykonanie burgerów jest śmiesznie łatwe. Najwięcej czasu będziemy potrzebować na przygotowanie i podsmażenie mięsa. Ze względu na ograniczony czas wybrałam pierś z kurczaka, którą doprawiłam i podsmażyłam na odrobinie masła. Wszystkie składniki pokroiłam i ułożyłam w bułce. Aby pieczywo było bardziej chrupiące całość włożyłam na kilka minut do rozgrzanego piekarnika. Przyszła pora na sosy. U mnie pojawiły się trzy, każdy o innym stopniu ostrości.

Sos najłagodniejszy- Sos musztardowy:

3-5 łyżek musztardy mieszamy z połową jogurtu naturalnego. Dodajemy zioła oraz odrobinę pieprzu.

Sos średnio ostry- Sos czosnkowy

Nie różni się niczym od tego, który każdy z nas chociaż raz w życiu przygotowywał. Wykorzystałam drugą połowę jogurtu, dodałam 3/4 ząbki czosnku oraz koperek. Doprawiłam ziołami.

Sos najostrzejszy- Sos musztardowo- chrzanowy

Ze względu na chrzan jest najbardziej intensywny. Kilka łyżek musztardy połączyłam z chrzanem oraz ziołami.

Nasze burgery gotowe. Nie pozostaje nic innego jak delektować się chwilą.

SZTUKA PAKOWANIA WALIZKI NA KILKUDNIOWY WYJAZD

Większość z nas ma ogromny problem z pakowaniem się na wyjazd. Zwykle bierzemy bardzo dużo rzeczy, a nasza walizka staje się tak ciężka, ze problem z jej przenoszeniem miałby nawet najsilniejszy strongman. Najgorsze dopiero przed nami… Ten moment kiedy otwierasz walizkę i chcesz stworzyć jakieś super połączenie, a okazuje się, że przecież większość rzeczy do siebie nie pasuje.

Pakowanie walizki to ogromna sztuka, której towarzyszy kilka złotych zasad. Kiedy ściśle będziemy się ich trzymać, dojdziemy do perfekcji i bez chwili namysłu będziemy się pakować w ciągu kilku minut, a w bagażu nie zabraknie najważniejszych rzeczy.

1.  Przed rozpoczęciem pakowania rozpisz sobie wszystkie dni wyjazdu. Jeżeli stworzysz plan wycieczki łatwiej będzie ci stworzyć idealną stylizację na ten dzień. Cztery dni wyjazdu to cztery konkretne stylizacje. Kiedy już wyobrazisz sobie jak miały by wyglądać stylizacje, postaraj się znaleźć w nich elementy uniwersalne (np. 1 dzień- jeansowe szorty i luźny t-shirt, 2 dzień- te same jeansowe szorty i koszula). Dzięki elementom, które wykorzystasz kilka razy, zaoszczędzisz miejsce w walizce. Jeżeli spisałaś już cały plan wycieczki oraz stylizacje z konkretnymi elementami, dopiero otwórz szafę i uszykuj ubrania. W przypadku, gdy zrobiłabyś to prędzej lub rozpisywałabyś  plan stojąc przed otwartą szafą, wybrałabyś ubrania, których faktycznie nie będziesz potrzebowała.

2.  Krótkoterminowy wyjazd to idealna okazja na wykorzystanie tych wszystkich próbek, które uzbierałaś przez ten czas. Pełnowymiarowe produkty, często są ciężkie i sporych rozmiarów, przez co zabierają sporo miejsca w walizce. Pamiętaj, że lecąc samolotem obowiązują cię ograniczenia gramatury. W hotelach często dostępne są miniaturowe wersje kosmetyków, niestety nie we wszystkich miejscach z tym się spotkamy.

3. Jeżeli nawyprawę wyruszasz w towarzystwie, pamiętaj że możecie pakować się wspólnie. Podzielcie przedmioty tak, aby każdy miał coś innego, co może przydać się podczas wyjazdu. Jedna suszarka, jeden laptop lub jedno opakowanie wacików kosmetycznych spokojnie wystarczy dla kilku osób. Kiedy wykorzystasz próbki, pozbywasz się opakowań, a w twojej walizce pojawia się odrobina miejsca na np. pamiątki z podróży. W przypadku większej grupy możecie złożyć się na bagaż główny, który dla jednej osoby jest stosunkowo drogi. Koszt podzielicie na kilka osób, a każdy z was będzie mógł wziąć przynajmniej jedną rzecz więcej.

4.  Na dół walizki włóż przedmioty najcięższe i o nieregularnych kształtach, czyli buty i kosmetyczkę, następnie ubrania odporne za zagniecenia np. swetry, jeansy. Na samej górze powinny znaleźć się przedmioty najlżejsze i najbardziej podatne na zagniecenia. Dzięki temu twoja walizka będzie wyważona, przez co ubrania górnej warstwy nie będą narażone na zgniecenie przez elementy warstwy pierwszej.

5. Unikaj ubrań, które bardzo się gniotą. Nie we wszystkich bazach noclegowych dostępne są żelazka. Koturny, to chyba również nie najlepszy pomysł na element walizki. Same w sobie są ciężkie i zabierają sporo miejsca. Ubrania najgrubsze zawsze zakładam na siebie, czyli długie spodnie i sweterek. W dalszej podróży samolotem mogą się przydać, ponieważ na pokładzie jest chłodno.

6. Ubrania w walizce układam warstwami i zwijam je w rulony. Dzięki temu, że układam je dość ciasno, w bagażu nie będzie zbędnego luzu, a elementy nie będą latać po walizce.

7. Aby sprawiać wrażenie osoby obytej w podróży, pamiętaj o zasadzie jeden większy bagaż oraz jeden podręczny (torebka, lub torba od laptopa, czy aparatu). Istnieje coś takiego jak ograniczenia bagażu, nie we wszystkich, ale w większości liniach lotniczych. Niosąc bagaż główny, w ręku dodatkową torbę i na ramieniu zsuwającą się torebkę, nie będzie to wyglądać elegancko, ale niechlujnie. W sytuacji roztrzepania nie trudno o zagubienie bagażu.

8. Pamiętaj, aby zawsze mieć pod ręką dokumenty. Powinny być dobrze zabezpieczone, ale też w miarę możliwości łatwo dostępne.

9. W samolocie wykorzystaj wolną chwilę na nadrobienie zaległości w literaturze. Pamiętasz tę książkę, którą kupiłaś trzy miesiące temu, tę którą poleciły ci trzy koleżanki, bo warto przeczytać, ale ty nie masz kiedy w codziennym zabieganiu? To jest ten moment, gdzie możesz się z nią zapoznać i chwilkę się zrelaksować.

10. Głowna zasada to ciesz się z każdego momentu wyjazdu. Podróż ma być przyjemnością, a nie walką z ciężarami lub szamotaniną z dodatkową torbą.

LOOK OF THE DAY

I chociaż pogoda wcale nas nie rozpieszcza, pozostaję nadal w letnim klimacie. W upalne dni świetnie sprawdzają się długie i przewiewne suknie. Do mojej czuję ogromny sentyment, dlatego postanowiłam dodać inspirację na letnią miejską stylizację. Klasyczna kurtka nada nieco koloru naszej stylizacji, a w sandałkach spokojnie mogę przejść miasto wzdłuż i wszerz.

 

 

fot. Eliza W.

LOOK OF THE DAY

Chyba każda z nas miała sytuację, ze prosto z pracy wybrała się na niespodziewaną randkę lub kolację w restauracji. Praca biurowa wymaga od nas zachowania zasad dress code’u i chociaż czasami wymogi nie są, aż tak restrykcyjne jak np. ubiór pracowników banku, warto zainwestować w kilka ubrań, które sprawdzą się nie tylko do pracy.

 

Cygaretki to najczęściej spotykany typ spodni wśród kobiet pracujących w biurach. Znaleźć te idealne czasami graniczy z cudem, ale gdy trafi się na te perfekcyjnie skrojone i dopasowane do sylwetki, zdecydowanie stają się tymi ulubionymi wśród spodni. Półbuty wymieniam na sandałki na szpilce i stylizacja nabiera innego charakteru.

spodnie- Tally Weijl/ bluzka- Mohito/ torebka- Mango/ zegarek- Reserved/ sandałki na szpilce- DeeZee

fot. Eliza W.

LOOK OF THE DAY- BLACK TROUSERS PART 3

Przyszła pora na ostatni post z serii czarnych spodni. Tym razem coś bardzo uniwersalnego. Zdecydowanie najbardziej lubię tą stylizacje. Minimalistyczna i klasyczna. Idealna na co dzień, ale także wieczorne wyjścia.

spodnie- Tally Weijl/ koszulka- Reserved/ zegarek- Casio/ balerinki- H&M/ torebka- Mango

 

fot. Eliza W.

ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY

Ostatnie miesiące były bardzo intensywne. Po każdym dniu uświadamiam sobie, jak ważne są dla mnie drobne rzeczy, które sprawiają, ze te dni stają się przyjemniejsze. Coraz wyższa temperatura powoduje, ze mój makijaż jest jeszcze bardziej ograniczony niż zwykle. Wybieram sprawdzone kosmetyki, które sprawdziły się w ubiegłych latach. Większą uwagę poświęcam również pielęgnacji.

Rozświetlacz z Bell to moje odkrycie roku. Chociaż bardzo rzadko zmieniam coś w swojej kosmetyczce, w tym przypadku postanowiłam spróbować. Bardzo długo szukałam idealnego rozświetlacza, który spełni moje oczekiwania. W końcu znalazłam idealny odcień i trwały, no i ta cena.

Krem BB od Rimmel towarzyszy mi chyba od zawsze każdego lata. Świetny efekt, bardzo lekki. Pomadka Inglot nr 21 to odkrycie ubiegłego roku, w swojej kolekcji mam również nr 26 w bardziej różowym odcieniu. Sprawdza się idealnie jako wykończenie mojego letniego makijażu.

Nawilżające mleczko do demakijażu to kolejny produkt firmy Vianek, który zawitał na mojej półce z kosmetykami do codziennej pielęgnacji. Doskonale nawilża oraz koi, co przy mojej skórze jest bardzo ważne.

Hitem ostatniego miesiąca jest balsam z masłem Shea. Jest to zupełna nowość ponieważ nigdy nie używałam masła do ciała. Ma nieziemski zapach i składa się z naturalnych składników. Rewelacyjne nawilżenie i jeszcze raz podkreślę cudowny zapach.

Przełom wiosny i lata to okres wielu przyjęć. W codziennym zabieganiu, niestety nie mam czasu wystawiać się na słońce, a w wolne weekendy natomiast pogoda jest w kratkę. W takich sytuacjach ogromnym ułatwieniem są dla mnie rajstopy w sprayu od Venus. Łatwa aplikacja i długotrwały efekty to coś czego potrzebowałam.

Jakiś czas temu miałam okazję odwiedzić ukochaną plażę w Sopocie. W torbie nie mogło zabraknąć mgiełki do ciała  Avon. Mają bardzo przyjemne zapachy, które sprawdzą się zdecydowanie lepiej niż perfumy w upalny dzień.

Numerem jeden w szafie stały się dwa kardigany, które kupiłam na promocji w Sinsayu. W mojej szafie brakowało uniwersalnych okryć, które sprawdzą się w każdych warunkach, dlatego postanowiłam kupić dwa- szary i beżowy. Wielokrotnie mieliście okazję widzieć je na zdjęciach na Instagramie.

Numerem jeden na mojej kulinarnej mapie jest Stare Metropolis w Toruniu. Restauracja jest bardzo klimatyczna, idealna na spotkania z przyjaciółmi, bardziej oficjalne wyjścia, czy po prostu randkę. 😉

W tym punkcie z reguły znajdywały się propozycje książek, ale nie tym razem. Jakiś czas temu trafiłam na profil bogusias_dream12 na Instagramie. Profil, których zdecydowanie brakuje na tym portalu. Cudowne zdjęcia wszystkie ze smakiem i pomysłem, nie mogłam się powstrzymać, żeby o nim tutaj nie napisać.

Jako wisienkę na torcie zostawiam sobie bloga Pana Jacka, o którym pisałam kilka dni temu na moim fanpageu (link). Jeżeli jeszcze nie zdążyliście go przeczytać zapraszam na profil. Pan Jacek wypłynął kajakiem i planuje pokonać trasę od Soliny, aż do Szczecina. Jeżeli chcecie przeczytać każdy dzień, który opisuje na blogu zapraszam : http://odsolinydoszczecina.pl/

LOOK OF THE DAY- BLACK TROUSERS PART2

Czarne rurki sprawdzą się nie tylko do szpilek, czy balerinek. Świetnie będą podkreślać figurę nawet w tej mocno sportowej wersji. Sprawdzą się na niezobowiązujące wyjścia ze znajomymi. Podczas spontanicznych wyjazdów cenię sobie wygodę, wtedy w mojej torbie nie może zabraknąć właśnie takich spodni. W dzień połączę je z luźnym t-shirtem oraz adidasami, a wieczorem zamienię górę na coś bardziej eleganckiego i balerinki.

 

 

 

bluzka, zegarek- Reserved / spodnie- Tally Weijl/ buty- Reebok Classic

 

fot. Eliza W.

LOOK OF THE DAY- BLACK TROUSERS PART 1

Bazowe i klasyczne ubrania to podstawa mojej garderoby. Potrzebowałam kilku lat, aby skompletować swoją wyimaginowaną perfekcyjną garderobę. Od tego czasu mogę pospać 5 minut dłużej, bo wiem, że gdy otworzę szafę wszystko będzie do siebie pasować.

Zawsze zdecydowanie bardziej wolałam klasyczne jeansy niż te w ciemnych odcieniach. Czarne bardzo szybko traciły swój kolor i wyglądały niedbale. Postanowiłam coś z tym zrobić i zaczęłam używać barwników do odzieży, zabarwią nawet najbardziej wyblaknięte kolory. Od tej pory w mojej szafie znajdziecie więcej czarnych rurek niż klasycznych jeansów. Są one bardzo uniwersalne i pasują dosłownie do wszystkiego, co będę starała się Wam udowodnić w kolejnych wpisach. Dzisiejsza stylizacja należy do tych bardzo komfortowych, którą podrasować można jedynie dodatkami i za każdym razem będzie wyglądać inaczej.

 

bluzka- House/ spodnie- Tally Weijl/ torebka- Mohito/ bransoletki- Reserved/ buty- Converse

fot. Eliza W.

DESER Z KASZY JAGLANEJ

Jakby ktoś jakiś czas temu powiedział mi, że będę jadła deser z kaszą jaglaną, to popukałabym się w czoło. Zawsze wydawało mi się, że kasze pasują do mięs. Ostatnio przekonałam się, że śmiało można ją podawać na wiele różnych sposobów i wychodzą z tego wyśmienite połączenia.

Składniki :

  • 1 torebka kaszy jaglanej
  • 2 banany
  • mały jogurt  typu greckiego lub naturalny
  • sok z połowy cytryny
  • owoce według uznania   (ja użyłam truskawek , brzoskwiń i kiwi )
  • można użyć listki mięty
  • kilka herbatników

Wykonanie:

Kaszę jaglaną ugotuj oraz zmiksuj na gładką masę z bananami i sokiem z cytryny. Truskawki obierz ze szypułek i umyj, a następnie zblenduj . Herbatniki pokrusz i wyłóż na dno pucharków. Na wierch połóż masę z kaszy i bananów. Polej wszystko truskawkami, zrób kleksa z jogurtu, a na wierzch ułóż pokrojone owoce.  Deser schłódź w lodówce.